Dlaczego podejmuje się leczenie schyłkowej niewydolności nerek

Osoba chora na schyłkową niewydolność nerek, niedializowana albo taka, której nie przeszczepiono nerki, a wystąpiły u niej bardzo cięż­kie objawy niewydolności nerek, po kilku tygodniach umrze.

Brak leczenia powoduje poważne konsekwencje i wydaje się nie­rozsądne pytanie: „Po co leczyć schyłkową niewydolność nerek?”. Odpowiedź jest oczywista: „Aby jak najdłużej utrzymać pacjenta przy życiu”. Jest to uzasadnione, ale tylko w pewnym stopniu. Człowiek chory na schyłkową niewydolność nerek umrze bez leczenia znacznie szybciej. Pozbawione sensu jest natomiast utrzymywanie kogoś przy życiu, jeśli jakość jego życia jest tak zła, że on sam nie chce żyć.

W rzeczywistości są różne powody leczenia pacjentów ze schyłkową niewydolnością nerek. Po pierwsze: leczenie wydłuża życie większości z nich, a po drugie: ma na celu poprawę samopoczucia i przywrócenie wiary we własne możliwości. Musi być w tym celu zapewnione speł­nianie przez nerki ich dwóch głównych funkcji: usuwania substancji toksycznych  i utrzymywania bilansu płynów w organi­zmie. Dializy i przeszczepy okazują się w tym przypad­ku bardzo przydatne.

Lekarze nie zawsze są pewni, czy dializy rzeczywiście wydłużają ży­cie wszystkim pacjentom – szczególnie starszym i osłabionym oso­bom. Jeśli życie jest wydłużone na krótki czas, może to się odbyć kosz­tem jego jakości i satysfakcji osoby, która otrzymała dodatkowy czas. Dlatego podawanie tabletek lub zastrzyków (np. EPO) osłabiających dokuczliwe objawy może być czasem lepsze niż dializy.